List Otwarty do Zespołu Wrocławskiego Teatru Pantomimy

List Otwarty do Zespołu Wrocławskiego Teatru Pantomimy

 Szanowni Państwo:

 Zaniepokojony kryzysem we Wrocławskim Teatrze Pantomimy chciałbym powiedzieć kilka słów. Kilka lat temu Urząd Marszałka zwrócił się do mnie o poradę i wypracowanie programu dla Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Wtedy nic z tego nie wyszło, bo były tam jakieś polityczne przetasowania, które nie miały nic wspólnego z meritum sprawy. Ale materiały mi zostały, to pomyślałem, że w bieżącej sytuacji mogą być tam komuś przydatne. I właśnie na tej bazie piszę ten list.  

Uważam że Wrocławski Teatr Pantomimy będzie funkcjonował najlepiej, kiedy dobrze się zakotwiczy we własnej tradycji i źródłach. Jeżeli to ma sens w ogóle kontynuować, to właśnie dlatego że tam jest już jakaś trwała wartość wypracowana, którą warto kultywować i przekazać następnym pokoleniom.

Jako jedną z linii działania teatru, proponuję wznawianie spektakli Henryka Tomaszewskiego – nie wszystkich, a tylko te które wytrzymują próbę czasu – od razu widzę takich kilka, ale też wiele, których się nie da wznowić, bo są zbyt autorskie, albo zbyt osadzone we własnej epoce. Należy wznowić co się da, a inne zrobić od nowa, z nową choreografią i w nowej inscenizacji, a jeżeli konieczne, to nawet z nowym scenariuszem, a tylko z inspiracji i na bazie oryginału. Jeżeli to się zrobi kreatywnie i progresywnie to będzie to miało sens i zapewni dalszy rozwój. A na pewno ludzie, szczególnie nowe pokolenia, będą chciały to zobaczyć.

Zdaję sobie sprawę, że wznawanie sztuk Henryka Tomaszewskiego jest konceptem bardzo niepopularnym. Jest powszechne mniemanie, że nie da się wznawiać tych sztuk, bo Henryk Tomaszewski robił teatr autorski, a takiego nie da się wznawiać, imitować, czy też kontynuować. Przyznam, że coś w tym jest, ale czy to jest rzeczywiście cała prawda? Po pierwsze, Henryk Tomaszewski nie robił stricte teatru autorskiego, bo przecież brał idee do własnych spektakli od innych autorów, zazwyczaj z mitologii i literatury klasycznej, a i też inspirował się sztukami plastycznymi, czasami adaptując gotowe wizje i formy z malarstwa i rzeźby. A więc operował w ramach uniwersalnych odniesień, nic w tym autorskiego. A jednak, mimo że pożyczał idee i wizje od innych, jego ich interpretacja często była autorska, co w najlepszym wydaniu było nowatorskie, a nieco mniej lepszym, osobistą manierą.

Na ile scenariusze i spektakle Henryka Tomaszewskiego dają się wznawiać, to dopiero się okaże kiedy takie próby się podejmie, co gorąco doradzam zrobić, bo jak inaczej? Chodzi o to aby nie zmarnować dorobku Henryka Tomaszewskiego, a tylko czerpać z tego jak ze źródła inspiracji. Tam jest już wypracowany materiał, waszym zadaniem jest to uporządkować, usystematyzować, może nawet stworzyć własną szkołę, albo przynajmniej jej zaczątki. Akademickie podejście zapewni dalszy rozwój. Sztuka awangardowa ma trwałą wartość tylko na tyle, na ile da się uklasyczniać. A jeżeli się nie da, to pewnie nie była więcej warta niż kaprys własnego czasu. Henryk Tomaszewski był twórcą Wrocławskiego Teatru Pantomimy, był jego pionierem, przetarł i wyznaczył szlak (może niedokładnie, ale wyznaczył), ale teraz trzeba zbudować drogę, bo inaczej wszystko przepadnie, jeżeli nie na zawsze, to na długie lata.

Wznawianie da teatrowi stałą artystyczną bazę, ciągłość i zapewni pewną stabilność. A niezależnie można i trzeba pracować nad całkiem nowymi spektaklami. Ale o tym można mówić w kontekście konkretnych propozycji, a to już temat na inna rozmowę.

Dziękuję za uwagę. Mam nadzieje że mój list będzie jednym z wielu głosów w szerszej dyskusji o przyszłości Wrocławskiego Teatru Pantomimy.

Z poważaniem,

  Krzysztof Vened Szwaja

Leave a Reply